Z pewnością słyszał Pan o aparacie zaper oraz urządzeniu do elektryfikacji krwi bez konieczności jej transfuzji.
O ile co do zappera mam powazne wątpliwości (jako radiesteta amator) to elektryfikacja krwi wydaje mi się korzystna i nie ingerująca zbytnio w organizm jako system
www.xxxxx
Mam w związku z tym pytanie. Czy jest uzasadnione aby zastosować najpierw elektryfikację a potem homeopatycznie działac na zwiększenie odporności nie zaniedbując holistycznego podejścia czyli znalezienia wewnętrznej psychiczno-mentalnej przyczyny wystąpienia choroby. Gdyż zgadzam się z Panem całkowicie, że choroba jest naszym największym błogosławieństwem jeżeli potrafimy połączyć ją z naszym zachowaniem, myślami stylem życia w sensie mentalnym, innymi słowy jeżeli potrafimy żyć świadomie i być odpowiedzialni za każdy przejaw naszego życia. Jest to trudne i sądzę, że stać na to co najwyżej 1/100 albo nawet 1/1000 osobę. Staram się żyć w ten sposób ale jest to szalenie trudne, szczególnie gdy życie nasze nie jest usłane różami. Opieram sie głównie na Buddyżmie Zen oraz tzw Kursie Cudów. Oczywiście jest jeszcze kilka innych wspaniałych pozycje ale nie chcę robić sobie smietnika z głowy.
Rozumiem więc róznicę pomiędzy homeopatią klasyczną a powiedzmy \"oglną\". oraz Pańskie wypowiedzi na tym forum. Choroba nie ma prawa wystąpić jeżeli nie damy jej na to własnego przyzwolenia, najczęściej nie uświadamiamy sobie tego faktu a są to nasze przekonania nabyte w ciągu całego życia od rodziców, w szkole, kościele, środowisku, itp. np. Jasiu nie wychodź bez czapki, bo się przeziębisz. Po 40 latach Jasio ciągle sie przeziębia wychodząc bez czapki i nie wie dlaczego.
Innym powodem choroby może być wymuszenie(skierowanie nas) przez naszego opiekuna Duchowego do pewnych zachowań, np. zauważyłem, że zawsze gdy zaopsorbowany różnymi sprawami doczesnymi przez jakiś czas nie moge znaleźć czasu na codzienną medytację, następuje jakaś infekcja, która zmusza mnie do \"szukania pomocy w swoim wnętrzu czyli do medytacji i wyciszenia.
Mimo, że wiem dośc sporo jak to wszystko funkcjonuje nie potrafię się skłonić do całkowitego oddania sile prowadzącej zawierzając jej całkowicie. Zawsze się złamię aby kombinować coś na własną rękę, chociaż wiem, że nie powinnienem. Wiem, że przy całkowitej Harmonii każda choroba ustąpi sama natychmiast. Jednak jakieś blokady psychiczne z dzieciństwa powodują, że nie mogę przełamać pewnych barier i całkowicie pozbyć się wszelkich lęków. Generalnie dokuczają mi chroniczne infekcje górnych gróg oddechowych na gronkowce i paciorkowce nałożyła się drożdzyca a od pewnego czasu różne alergie. Ten pewien czas to okres gdy zacząłem pomagać ludziom radiestezyjnie. Oni zdrowieli a ja przejmowałem ich choroby, głównie alergie, które potęgują moje dolegliwości. Mam aparay BICOM i dzięki niemu jakoś funkcjonuję odczulając się gdy tylko coś zauważę ale nawroty następują coraz częściej i to na coraz nowe alergeny i to mnie niepokoi. Oczywiście staram się mieć cały czAS HOLISTYCZNE PODEJŚCIE DO ŻYCIA ALE MAM WRAŻENIE, ŻE KTOŚ, COŚ STRASZNIE MI W TYM PRZESZKADZA i robi wszystko aby mi to utrudnić. Wiem, że pomieszałem tu groch z kapustą ale to najlepszy przykład jak funkcjonuje obecnie mój umysł a w konsekwencji moja fizyczna egzystencja jako jego kreacja.

Witam, w ramach moich studiów medycyny i alternatywnych metod wybrałem klasyczną homeopatię ponieważ się przekonałem że nie jest mi potrzebna inna metoda aby chorych doprowadzić do zdrowia! Homeopatia klasyczna leczy nie tylko ciało umysł i ducha. Nie spotkałem się z tym że elektryfikacja a potem homeopatia ma pozytywniejsze działania! Jak lek homeopatyczny jest dobrze dopasowany, nie potrzebuje pan elektryfikacji, akupunktury, terapii biorezonancji itp.
Nie używam homeopatii do znalezienia wewnętrznej psychiczno-mentalnej przyczyny wystąpienia choroby!!! Do tego lepsza jest medytacja lub psychoanalyza. Leczenie homeopatyczne może w tym pomaga, jeżeli to jest konieczne! Uświadomienie, że problemy są z powodów których nie chce się, lub w obecnej sytuacji nie jest się w stanie zmienić, może życie człowieka (tak przez lata sobie czasem z wieloma trudnościami uregulowane) wyprowadzić z równowagi. N.p. nie próbuje w kilku wizytach i dni odebrać choremu strach przed ciasnymi pomieszczeniami, jeżeli nie jestem pweny, czy ten strach ma jakiekolwiek podłoże pomocnicze w jego życiu. Zawsze to jest pierwsze pytanie które sobie stawiam, jeżeli któś chce zmienić psychiczno-mentalne nastawienie. To co ktoś latami zbudował, ma, lub miało dla niego jakiś sens. Trzeba być pewnym czy ten sens już nie jest \"potrzebny\". Jeżeli się tego nie zrobi, często ludzi zaczynają chorować na inny strach. Tak samo można to przełożyć na cielesne choroby! Nic takiego nie mówiłem: choroba jest naszym największym błogosławieństwem jeżeli potrafimy połączyć ją z naszym zachowaniem!!! Choroba dla mnie jest mową ciała/ducha/psychiki która do nas mówi. Ładnie opisuje to kolejne przysłowie „Prawdziwy przyjaciel krytykuje, nie prawdziwy pochlebia”. Jest to trudne i sądzę, że stać na to co najwyżej 1/100 albo nawet 1/1000 osobę
„dla ludzi któży tak na to patrzą, jest i bedzie to trudne, dopuki nie zmienią na ten temant zdania i swojego poglądu! Świat jest tym co o nim myśli człowiek! Choroba nie ma prawa wystąpić jeżeli nie damy jej na to własnego przyzwolenia, nie mówiłem także nic takiego! Jeżeli mówimy że coś nie ma prawa trudzimy się, nawet bym poweidział walczymy z tym. Zabierać prawo jest związane z walką, walka jest związana z przeszkodami, wysiłkami, utracaniem sił. Uważam, że te siły są nam bardziej potrzebne do dobrych rzeczy, do skoncentrowaniu się nad zdrowiem, nie do zabieraniu prawa czemuś lub komuś i tym w wypadku choroby dawaniu jej sił. Jeżeli komuś zabierzemy prawo życia odezwie się następnym razem jeszcze głośniej! Zapraszam raz jeszcze przeczytać artykuł w forum o chorobie.
Nasze przekonania nabyte w ciągu całego życia od rodziców, w szkole, kościele, środowisku mają wielki wpływ na to co się nam w życiu przytrafia. Tylko my jestesmy w stanie je zmienić. Jeżeli uważamy że nie chcemy, jest to nasze dobre prawo, wówczas oddajemy wiele naszej własnej władzy innym rzeczą, ludzią. I czujemy się bezwładni, wtedy coś nie ma prawa być lub jednak, pomimo że wiem, że przy całkowitej Harmonii każda choroba ustąpi mamy np. chroniczne infekcje górnych gróg.
Nawroty następują coraz częściej i to na coraz nowe alergeny i to mnie niepokoi… i to bardzo dobrze. Mogę tu podzielić się pewnym doświadczeniem. W trakcie moich studiów homeopatacznych praktykowałem u jednego terapeuty, który pracował aparatem Bicom, „leczył” alergie. Zaiteresowało mnie to wiec zaczełem studiować jego karty pacjentów jak miałem wykonać zabieg. Zauważyłem dokładnie to o czym pan mówi: pacjent był na 5 środków alergiczny, po 2 latach terapi z Bicom w kartotece stało 15 środków na które reagował alergicznie. Nie cierpiał na nie tak bardzo jak na te 5 na początku, ale nie wyzdrowiał. Z punktu homeopatycznego jest to tłumienie choroby. Nie nazwał bym tego „całościowym leczeniem”. Tak jak częste zpożywanie antybiotyków jak i operacji, tak i też ta (jak i nie prawidłowa homeopatyczna) terapia, może tłumić chorobę a nie uzdrawiać pacjenta. Mam aparay BICOM i dzięki niemu jakoś funkcjonuję własie funkcjonuje. Jakoś funkcjonować nie brzmi jak jestem zdrowy, nic mi nie dolega, czuje się dobrze. COŚ STRASZNIE MI W TYM PRZESZKADZA co? Wie pan napewno! Odwagi może brak aby to wypowiedzieć bo może wtedy znaczyło by to zmiany które… ?!

Kategorie: Zapytaj homeopatę

error: Content is protected !!