Pokaż koszyk
Twój koszyk jest pusty.
tel_synergy
Home Homeopatia klasyczna Materia Medica Lycopodium clavatum


synergy_logo

Lycopodium clavatum

Lycopodium

jest dużym lekiem, obok Natrium muriaticum chyba najczęściej stosowanym w cywilizowanych społeczeństwach.

Lęk jest uczuciem dominującym, warunkującym kształtowanie się osobowości Lycopodium. Właśnie z tego powodu instynkt umożliwiający jego przetrwanie wyraża się w dużej zdolności dopasowywania się do warunków otaczającego świata. Nazwa Lycopodium wywodzi się z greki: lyco znaczy „wilk", a podos - „stopa".

Lycopodium jest płożącym się miękkim, niskopiennym widłakiem, obecnym na ziemi od ponad 350 milionów lat. Pierwotnie było dużą rośliną wysokopienną, która na skutek zmian geologicznych i klimatycznych musiała przybrać formę skarłowaciałą, by przetrwać.

Analogicznie człowiek Lycopodium przybiera lękliwie skuloną postawę w obliczu wszelkich zagrożeń, jak również wobec swoich autorytetów. Ogromna zdolność adaptacji zależnie od zmieniającej się scenerii życia oraz powściągliwość umożliwiają mu osiąganie najwyższych szczebli kariery zawodowej, szczególnie w polityce, gdzie dyplomatyczna hipokryzja jest wręcz kluczem do sukcesu. W przeciwieństwie do gorącego Sulfuru czy Lachesis, wyuczone opanowanie, wręcz chłód emocjonalny Lycopodium, sprawiają pozorne wrażenie nieustraszoności.

W miarę przybywania doświadczeń życiowych maska, którą taki człowiek przywdziewa na co dzień, zrasta się z nim stopniowo tak mocno, że po latach rozpoznanie jego prawdziwej natury może być niezwykle trudne. Dopiero uchwycenie istniejącego stale napięcia, które wynika z niespójności między wewnętrzną słabością a odgrywaną rolą nieustraszonego, daje nam możliwość rozpoznania jego rzeczywistego oblicza.

Impotencja jest pojęciem oznaczającym generalnie brak siły, zarówno na planie fizycznym, jak i psychicznym. Lycopodium nosi w sobie głęboko zakorzenione uczucie słabości i nawet jeśli sprawia wrażenie pewnego siebie, wręcz pyszałkowatego, to brak mu prawdziwego przekonania co do własnych możliwości. Już od wczesnego dzieciństwa może mieć problemy wynikające z braku pewności siebie. Często dziecko Lycopodium odnajdujemy w domu, w którym nikt nie potrafi dostrzec jego osiągnięć, pochwalić jego umiejętności. Nierzadko ojciec oczekuje od syna nadzwyczaj dobrych wyników w sporcie, a nawet obcesowo go krytykuje, podając za przykład siebie. Widzi jedynie niedociągnięcia, porównuje jego wyniki z osiągnięciami dziewcząt, co jeszcze bardziej deprymuje dziecko. Nieuchronnie wyzwala to lęk przed publicznymi wystąpieniami, obawę, że jego niedoskonałość wyjdzie na jaw
i wszyscy zobaczą, że jest beznadziejne. Stan niepokoju w sposób oczywisty osłabia jakość wystąpienia, co jeszcze bardziej pogłębia uczucie własnej niewydolności. Cały okres wchodzenia w dorosłość koncentruje się wokół starań, by udowodnić sobie i innym, że jest wystarczająco dobre. Podobny obraz możemy obserwować u wielu dzieci Natrium, ale one, w przeciwieństwie do Lycopodium, starają się doskonale wypełniać zadania i zadowalać swych perfekcyjnych rodziców. Dzieci te wierzą w swoje umiejętności, ale bardzo potrzebują pozytywnego wsparcia, pochwały rodziców, zwłaszcza gdy uda im się prześcignąć innych. Pomimo doskonałych wyników dziecko Natrium wciąż ma uczucie, że nie zrobiło czegoś lepiej i jest przekonane, że miłość rodziców jest uwarunkowana jakością jego osiągnięć. Z kolei dziecko Lycopodium czuje swą niewydolność,
z której wynika słabość autoprezentacji.

Możliwy jest jeszcze inny scenariusz najwcześniejszych lat życia dziecka, nabywającego cech tchórzliwego Lycopodium, zupełnie pozbawionego wiary rodziców w jego możliwości. Jeśli takie dziecko otrzyma wsparcie, głównie finansowe, umożliwiające mu „rozwinięcie skrzydeł", może dzięki swej ambicji osiągnąć szczyty kariery zawodowej.

Pamiętam chłopca zaadoptowanego w wieku
6 lat przez bezdzietną zamożną parę, która od początku otoczyła go troskliwą opieką, zapewniając mu wszelkie dostępne zabawki, a potem środki do nauki. Pomimo to łatwo dawało się dostrzec napięcie dziecka w obliczu nowych wyzwań, nowych ludzi. Zawsze starało się sprawiać wrażenie „wyluzowanego" i bardzo elokwentnego. W sytuacji porażki lub niedocenienia wpadało w złość
i spod maski ugrzecznionego malca wychodziło najeżone, agresywnie broniące się stworzenie.

Niezależnie od sytuacji w dzieciństwie, osobnikowi Lycopodium, cieszącemu się osiągnięciami zawodowymi i prywatnymi, towarzyszy stała obawa o pracę i stabilność małżeństwa. Natrium oczekuje, że wszystko pójdzie źle i od samego początku spodziewa się nieszczęścia. Lycopodium jest szczęśliwy dopóty, dopóki wszystkie sprawy przebiegają pomyślnie. Natrium jest w głębi nieszczęśliwy mimo ewidentnych sukcesów i zupełnie nie potrafi wykrzesać w sobie uczucia radości ani miłości, bo nigdy nie czuł się ani kochany, ani doceniany.

Z powodu lęku przed niepowodzeniem Lycopodium odczuwa niepokój związany z oczekiwaniem. Przed każdym wystąpieniem czuje napięcie, że może popełnić gafę. Jego niepokój może się wyrażać w postaci mdłości i uczucia pełności
w żołądku. Pomimo całej masy obaw zwykle wypada znacznie lepiej niż oczekiwał. Z biegiem lat i nabywaniem doświadczenia w publicznych wystąpieniach coraz lepiej radzi sobie z lękami. Celowo nakłada na siebie coraz więcej wyzwań tego rodzaju, by po pewnym czasie nabrać zde-cydowanie większej pewności siebie w obcowaniu z ludźmi.

Dziecko Lycopodium od najmłodszych lat sta-ra się przynieść zadowolenie rodzicom, opieku-nom, a potem swoim przełożonym. Naśladuje maniery i powiedzenia ludzi o dobrej opinii. Podpiera się autorytetami. Bryluje elokwentnymi (według niego) wypowiedziami. Uczy się, jak zdobywać to, czego pragnie, będąc jednocześnie ugrzecznionym w stosunku do otoczenia. Często ma opinię lizusa. Bardzo mu zależy na byciu postrzeganym przez cały świat w świetlistych barwach. Oczekuje poklasku dużego audytorium. Największą przyjemność sprawia mu tłum adorujących go słuchaczy albo oglądanie własnych zdjęć na czołówkach schlebiających mu gazet.

Dziecko Natrium zasmuci się, gdy zdradzi je najlepszy przyjaciel. Lycopodium jest smutne, gdy ktokolwiek wyrazi w stosunku do niego niechęć, nawet jeśli jest to ktoś zupełnie obcy. Z czasem uczy się postawy osoby sprawiającej wrażenie łatwej w obejściu, mało wymagającej, ponieważ boi się konfrontacji i woli profilaktycznie zejść innym z drogi. Czasem staje się płaszczącym się, uniżonym pochlebcą, u którego rozpaczliwe starania, aby kogoś zadowolić, pozostają
w bezpośredniej proporcji do wielkości lęku przed karą.

Dla Lycopodium największą karą jest społeczne odrzucenie. W swoich staraniach
o zdobycie i utrzymanie popularności Lycopo-dium jest zdolne wyrzec się dotychczas wyznawanych poglądów i drogi życiowej, tylko po to, by się przypodobać, sprostać oczekiwaniom otoczenia. Może nawet zmienić wyznanie lub przekonania polityczne na takie, które są dobrze postrzegane i ogólnie akceptowane w danej społeczności. Zwykle otacza go wielu tzw. dobrych znajomych. W przeciwieństwie do niego Natrium, któremu nie zależy na dużej liczbie ludzi w jego otoczeniu, ma niewielu, ale za to bardzo bliskich przyjaciół.

Bardzo charakterystyczną cechą Lycopodium jest przedkładanie znajomych ponad członków rodziny. Mimo, że nie rozwija z nikim prawdziwej bliskości emocjonalnej, bardzo stara się utrzymać wszystkie kontakty towarzyskie.
Z tego powodu nierzadko zaniedbuje własną rodzinę, o którą według niego nie trzeba zabiegać, bo ona po prostu już jest. Dla Lycopodium tak bardzo istotne jest bycie postrzeganym przez wszystkich w świetlistych barwach, że zadba nawet o to, by jego pogrzeb i grób były „piękne"
i podziwiane przez tłumy żegnających.

Lycopodium zwykle stara się robić wrażenie osoby niezwykle przyjaznej i życzliwie nastawio-nej do ludzi z zewnątrz. Zawsze jest gotów pomóc, ale oczekuje podziękowania, oznak docenienia. Jeśli ich w zamian nie doświadczy, to nie można więcej liczyć na jego „dobroduszność". Kiedy „charytatywnie" obdaruje potrzebujących, na pewno zadba o to, by wszyscy się o tym dowiedzieli. Gdy poświęci swoje pieniądze na budowę świątyni, to możemy być pewni, że jego nazwisko i dziękczynne frazy zostaną wyryte na murach budowli. Lycopodium czuje się na ogół szczęśliwy w każdym miejscu na świecie, byleby miał rozległe kontakty towarzyskie i był zauważany. Zawsze szuka okazji do spotkań, szczególnie takich, na których może wykazać się elokwencją i wzbudzić podziw. Przykładem może być 35-letni mężczyzna, na co dzień pracujący
w wielkim koncernie winiarskim, a hobbystycznie grający na pianinie elektrycznym. Jedyny jego kontakt z rodziną ogranicza się do wspólnej konsumpcji obiadu usłużnie podanego przez żonę. Potem izoluje się, żądając absolutnej ciszy
w domu, by móc doskonalić swe umiejętności muzyczne. Żona jest zobligowana do oddalania się z dziećmi poza dom, by krzyki „rozhukanych stworzeń" nie zakłócały pracy „panu domu".
A wszystko tylko po to, żeby móc zabłysnąć przed obliczem młodziutkiego chórku żeńskiego podczas niedzielnych spotkań kościelnych. Nic nie robi mu lepiej niż zachwyt i wpatrzone, zakochane oczęta dziewcząt w czasie jego mistrzowskiego pianistycznego popisu. Po powrocie do domu jest wypompowany, acz szczęśliwy na wspomnienie podziwu, jaki udało mu się wywołać. Żona widuje go sporadycznie, gdyż nawet urlop Lycopodium woli spędzać
w gronie adorujących go „sportsmenów" na polu golfowym. Uwielbia duże spotkania z nieznanymi mu ludźmi, gdzie może zabłysnąć „nową bryką" albo ciuchami od Versace. Nawet jeśli kogoś nie lubi, potrafi to nonszalancko zamaskować.

Jedyną dolegliwością tego osobnika była przewlekła niestrawność i wzdęcia. Zastosowanie leku spowodowało przejściowe obniżenie nastroju, wzmożoną irytację z byle powodu
i ogromną senność, co trwało ponad tydzień i, jak stwierdził, „zrujnowało" jego grafik zajęć. Niedomagania gastryczne stopniowo ustąpiły.

Osobnik Lycopodium, dzięki umiejętności maskowania własnych odczuć, spełnia często kryteria dobrego dyplomaty. Nawet jeśli nie czuje do kogoś szacunku, „dobre wychowanie" nakazuje mu być grzecznym i układnym. To dlatego jest dobrym sprzedawcą, szczególnie drogich produktów, takich jak biżuteria, futra, samochody. W salonie Mercedesa zazwyczaj pracownicy obsługi mają wygląd wygładzonego, ulizanego, ugrzecznionego osobnika, który chętnie służy pomocą, z uśmiechem doradza, podkreśla walory aut i niczym baletmistrz podbiega do potencjalnego klienta. Kiedy wróci do domu, uśmiech znika z jego oblicza, a jego zagazowane jelita „umilają" wieczorny relaks rodzinie.

Lycopodium jest wielkim oportunistą, ze skłonnością do przedkładania korzyści osobistych ponad moralność, z tego powodu udaje mu się dokonywać korzystnych transakcji prania brudnych pieniędzy. Praca w branży samocho-dowej jest nierzadko ulubionym zajęciem Lycopodium, który kocha robić wrażenie,
a wiadomo, że piękne samochody to według niego symbol prestiżu i męskiej siły. Jeśli kupuje auto dla siebie, stara się, by wyróżniało się wyglądem w jakiś szczególnie widoczny sposób. Czuje się wielce dowartościowany, gdy „opakowanie" jego osoby jest podziwiane.

Pamiętam 48-letniego mężczyznę, któremu posiadanie wojskowego samochodu terenowego marki Mercedes wzmacniało poczucie męskości. Unikalny wygląd pojazdu wyprodukowanego dla potrzeb wojska był dla niego powodem do nieskrywanej dumy. Chętnie podwoził nowo poznanych ludzi, najchętniej płci żeńskiej, by móc zrobić wrażenie. Radio najnowszej generacji dodawało mu splendoru, wzmacnianego uwagą przechodniów na ulicy. Jedynym powodem skorzystania z pomocy lekarskiej były nieprawidłowe wyniki badań laboratoryjnych świadczące o zaburzeniach czynności wątroby. Zalecenie zredukowania ilości wypijanych trunków nie przekonywały go wcale, twierdził bowiem, że „sławy kardiologiczne zalecają kielicha na przepchanie naczyń".

Lycopodium doskonale odnajduje się na podium w obliczu setek, tysięcy podziwiających go ludzi. Z tego powodu nierzadko znajdujemy go w roli prezentera telewizyjnego albo prowadzą-cego teleturnieje, rewie i pokazy, gdzie może popisywać się wyszlifowaną elokwencją
i wzbudzać podziw koneserów wypielęgnowa-nych ciał. Forma odnoszenia się przezeń do ludzi często jest nazbyt przesłodzona. Osobnik prowadzący na przykład grę telewizyjną często chce sprawić wrażenie „luzaka", spoufalając się
z uczestnikami programu i w pseudoprzyjacielski sposób zachęcając ich do „kolegowania się", choć sam nie przepada za zbyt bliskim kontaktem
z innymi. Mimo, że Lycopodium ma potrzebę podlizywania się, aby czuć się bezpiecznym, zawsze będzie znajdował wielce górnolotne uzasadnienia tego przyjacielskiego sposobu bycia. Umiejętność prowadzenia płytkich, ale barwnych rozmów, cechuje wielu telewizyjnych dziennikarzy prowadzących autorskie spotkania
z ludźmi ze świata polityki, sztuki, filmu
i biznesu. Jakże często widzimy na ekranach telewizyjnych nerwowo uśmiechnięte, oczekujące aplauzu prezenterki czy prezenterów.

Jak wspomniałam, Lycopodium jest wielkim tchórzem potrzebującym ciągłego „doładowywania akumulatorów" pewności siebie. Dlatego nie potrafi radzić sobie w sytuacjach krytyki, agresji, braku akceptacji jego osoby. Nawet podniesienie głosu podczas mówienia mu czegoś, co podważa jego wartość, może wywołać jego niekontrolowaną złość i ucieczkę. Nie wolno mu zwrócić uwagi ani zażartować sobie z niego w obecności innych, bo można się narazić na jego prawdziwą niechęć. Często mówi o swojej wielkiej tolerancji
i wyrozumiałości dla ludzi o innych przekonaniach i poglądach, ale nie daj Boże, aby ktoś z jego najbliższego otoczenia bezpruderyjnie odkrywał hipokryzję tez głoszonych przez jego autorytety. Jeśli tylko w pobliżu Lycopodium znajdzie się osoba głośno wygłaszająca opinie,
z którymi on się nie zgadza, możemy być pewni, że wywoła to u niego złość i krytykę tej osoby. Gdy Lycopodium trafi na zajęcia psycho-terapeutyczne, których celem jest odkrycie
w sobie pokładów złości i poznanie jej mecha-nizmów, to na pewno szybko zrezygnuje z terapii w obawie, że cała prawda o nim wyjdzie na jaw
i do tego na oczach innych ludzi. Na kursie tego typu wyuczona „pseudoprzyjacielskość" nie zdobywa popularności, a wręcz wywołuje niechęć.

Zachowania brawurowe są nierzadko formą ukrycia tchórzostwa. Jak wiadomo, fundamentem osobowości Lycopodium jest impotencja, na bazie której rodzi się silny element napuszenia
i rozdęcia. Na poziomie fizycznym wyraża się to wzdęciem brzucha, rozszerzeniem naczyń, uczuciem spuchnięcia. Fizyczne rozdęcie jest wtórne do słabości trawienia lub wiotkości ściany naczyń, tak jak brawura jest formą rozdęcia wtórnego do uczucia słabości.

W praktyce spotyka się trzy rodzaje Lycopodium: „skulony mięczak", „dostojnie kroczący paw" i „przeciętny szarak".


„Skulony mięczak" to Lycopodium żyjące
w ciągłym lęku, które czuje się sparaliżowane
w większości sytuacji wymagających podejmowania istotnych decyzji. Nie potrafi ukryć własnej nerwowości, którą odczuwa jako prawdziwe kalectwo. Jest tchórzem, który ucieka przed jakąkolwiek konfrontacją. W obliczu uznawanych przez niego autorytetów zachowuje się jak ostatnia oferma; np.podczas rozmowy kwalifikacyjnej jego rozdygotane dłonie rozleją niechcący kawę na biurko potencjalnego szefa. Zwykle ma ogromne trudności w głośnym wypowiadaniu własnych poglądów, popełnia karygodne błędy gramatyczne, albo się jąka, co nierzadko ma wydźwięk tragikomiczny. Pomimo usilnych prób zapanowania nad emocjami, nie jest w stanie się wyciszyć i nawet długo po nieudanym spotkaniu przeżywa swe niepowodzenia w zaciszu domowego ogniska. Ma uczucie, że jest beznadziejny, zresztą całe życie słyszał to od rodziców.

„Napuszony paw", który napawa się swoją sylwetką ciała albo umysłu, stoi na biegunie przeciwstawnym do bieguna „mięczaka". „Paw-mięśniak" poprzez pracę nad własną muskulaturą osiąga wrażenie fizycznej siły. Podziwia się w lustrze podczas ćwiczeń aerobowych. Entuzjasta fitnessu, chce być postrzegany jako niezmiernie atrakcyjny „macho" z amerykańskich filmów, często z kluczykami od samochodu dyndającymi przy pasku spodni. Nierzadko taki mężczyzna publicznie opowiada o nieustannie zdobywanych przezeń obiektach płci pięknej. Zdarza się również, że wyraża gotowość do udziału w zawodach seksualnych, podkreślając swą otwartość na „nowoczesny styl bycia". Jego poczucie własnej wartości rośnie wraz z przyrostem masy mięśniowej
i pojawieniem się przy jego boku wyklepanego, sprężystego obiektu żeńskiego z podniecającą go silikonową nadbudową. Zwykle uwielbia przebywać w otoczeniu przedstawicielek płci odmiennej i odgrywając rolę „lwa zdobywcy" swobodnie wykorzystuje sprzyjające okazje. Zawsze wybiera na wieczór dziewczyny nadskakujące i służalczo wypełniające jego życzenia. Zależy mu na pięknej, damskiej „dekoracji", która zostanie dostrzeżona przez otoczenie, a najlepiej, jeśli uwiecznią go wtedy fotoreporterzy i później będzie mógł dumnie napawać się zdjęciami. Same kontakty seksualne nie są dla niego najistotniejsze i nierzadko potrzebuje alkoholu do przełamania nieśmiałości. Pewność siebie pryska, gdy Lycopodium przenosi się do sypialni, ponieważ tu już nie ma aplauzu tłumu, a on sam nie jest pewien, czy uda mu się wywrzeć na partnerce „odpowiednie" wrażenie. Zresztą mężczyzna Lycopodium dość często ma problemy z potencją. Wynikają one głównie z głęboko zakorzenionej potrzeby ciągłego sprawdzania się, które stanowi wyraz zaburzonego poczucia pewności siebie. Zwykle nie potrafi przełamać przymusu kontroli i oceniania siebie w każdej sytuacji. Ponieważ najistotniejsze jest zrobienie „dobrego" wrażenia, Lycopodium nie jest w stanie poddać się przypływowi miłości
i zaufać sobie. Obawia się porażki tak bardzo, że stan napięcia nie pozwala mu przeżyć pełni przyjemności. Ani na moment nie rezygnuje z kontroli... chyba, że stan upojenia alkoholowego zrobi to za niego.

Lycopodium chce być szefem w domu i pracy. „Pawie" odczuwają potrzebę dominacji. „Pawie-mięśniaki" realizują ją poprzez fizyczne zastraszenie. Jeśli obiad nie stoi gotowy na stole
w chwili powrotu do domu, koszula nie jest idealnie wyprasowana, a buty - wypastowane przed wyjściem Lycopodium do pracy, jego żona może przeżyć chwile grozy. Agresja słowna i nie tylko jest najczęstszą formą wyładowania się „pana domu". Wewnętrznie tchórzliwy „paw-mięśniak" atakuje osoby słabsze, gdy jest w grupie podobnych koleżków. W ten sposób stara się robić wrażenie na innych. Jakże często widzimy grupki młodzieńców, idących całą szerokością chodnika, którzy rozbudowaną muskulaturą i pewnością kroku wywołują w przechodniach lęk. Jeśli tylko kontrolnie zainteresuje się nimi policja, pewność postawy pryska jak bańka mydlana.

„Paw" ubiera się z reguły albo w luksusowe markowe stroje, albo „gangsterskie", skórzane, czarne odzienia, nierzadko ponabijane metalowymi gadżetami, podkreślające jego siłę i nieustraszoność. W roli kierowcy, często przekracza dopuszczalną prędkość jazdy. Wydaje znaczne kwoty na alkohol i rozrywki. Jeżeli napotka na swej drodze kogoś pewnego siebie, wykazuje duży stopień nietolerancji i przyjmuje „a priori" defensywną postawę. Jedynie „mięczaki" wykazujące się profesjonalizmem są traktowane przez niego z respektem. Chęć dominacji Lycopodium jest nierozłącznie związana z poczuciem wewnętrznej niedoskonałości. Narzucający sposób bycia może wykazywać również Natrium, ale w przeciwieństwie do Lycopodium nie podlizuje się ono do nikogo, ani nie schlebia przełożonym.

Podstawowym mechanizmem samoobrony „pawia-intelektualisty'" jest brawura słowna. Niekoniecznie musi być nadzwyczaj inteligentny, ale ma przekonanie, że jest i że potrafi zrobić wrażenie na osobach ocenianych przez niego jako stojące na niższym poziomie intelektualnym. Poczucie bycia ważnym, mądrym, wybitnym jest niezbędnym elementem potrzebnym „pawiowi-intelektualiście" do życia.

Przypominam sobie kolegę lekarza pełniącego funkcję adiunkta w Klinice Akademii Medycznej, którego głównym zadaniem było planowanie dyżurów lekarskich. Za każdym razem podkreślał, jak wielkim intelektem musi być obdarzona osoba pełniąca tak poważną funkcję. Tak więc nikt nie miał prawa wnosić skarg i zażaleń do „doskonale" przezeń sporządzonego grafiku. Ów lekarz czuł się doskonale w swojej funkcji, mógł bowiem dzięki temu wywoływać „respekt" u zależnych od jego decyzji kolegów. Błagalne prośby lekarzy
o zmiany w planie dyżurów jeszcze bardziej wzmacniały jego poczucie bycia ważnym. Wszystkie wypowiedzi, które kierował do młodszych kolegów, miały charakter nieznoszącego sprzeciwu rozkazu. Tym, których nie udawało mu się ujarzmić, wpisywał dyżury w dni najmniej atrakcyjne finansowo lub świąteczne. Z kolei
w kontakcie z ordynatorem kliniki stawał się małym, wyłysiałym, trzęsącym się tchórzem ze spoconymi rękami. Będący „pawiem intelektualnym" osobnik Lycopodium posługuje się pompatycznym, kwiecistym słownictwem, buduje nadmiernie rozbudowane frazy, a poprzez wyrafinowany w pewnym sensie sposób mówienia, często jest śmiertelnie nudny. Wplata w wypowiedź własne neologizmy, które wywołują u niego samego zachwyt i poczucie wyższości intelektualnej nad innymi. Pamiętam pewnego inżyniera, prowadzącego nadzory budowlane, który zamiast kierowania do robotników zwięzłych, zrozumiałych poleceń, roztaczał za każdym razem skomplikowaną wizję przebiegu prac, używając takiego słownictwa, że po jego wyjściu nikt nie wiedział, co właściwie ma robić, a pracownicy stwierdzali: „Straszny mądrala z niego, ale o co mu chodziło?". Nierzadko księża nawołujący z ambony do dawania obfitych datków, wypowiadają się w sposób niezwykle ubarwiony w celu przypodobania się tłumom wiernych. Z lubością słuchają własnego głosu roznoszącego się kościelnym echem, co jeszcze bardziej wzmacnia samozadowolenie i uczucie, że jest się kimś niezwykle ważnym dla słuchających „owieczek" „Paw intelektualny" jest przekonany, że ma rację praktycznie we wszystkim, dlatego nie toleruje jakiegokolwiek sprzeciwu. Zwykle ma powierzchowną wiedzę z zakresu wielu dziedzin, co utwierdza go w przekonaniu bycia ekspertem, czego wyrazem jest wtrącanie się do dyskusji i korygowanie innych. Takie zachowanie może przypominać Sulphur, który także ma skłonność do zanudzania na śmierć słuchaczy, będąc zawsze przekonanym o własnej racji. Sulphur uwielbia dzielić się swoją wiedzą, która jest przeważnie bardzo rozległa, szczególnie w zakresie jego ulubionych dziedzin. Może on godzinami rozpływać się opowiadając detalicznie o swoim hobby, podczas gdy Lycopodium pływa jedynie po powierzchni wielu tematów oczekując zachwytu słuchaczy. Potrzeba wywoływania podziwu przeważa u niego nad chęcią dzielenia się wiedzą. Nierzadko „paw intelektualny" uczestniczy w różnego rodzaju kursach doskonalących zawodowo i obwiesza wszystkie ściany w domu lub w pracy uzyskanymi dyplomami.

Lycopodium tak bardzo uwielbia być podziwianym, że za wszelką cenę stara się wyglądać wiecznie młodo i atrakcyjnie. Wielu długo utrzymuje młodzieńczy wygląd, pomimo przybywających lat. Zresztą emocjonalnie wielu mężczyzn Lycopodium nigdy nie osiąga dojrzałości w pełnym tego słowa znaczeniu. Kobietom Lycopodium często nie udaje się uzyskać spełnienia w życiu osobistym, gdyż zabiegi o „wypolerowaną" autoprezentację w obliczu świata zewnętrznego, pochłaniają większość ich czasu. Wspinaczka po szczeblach kariery zawodowej, udział w niekończącym się „wyścigu szczurów" wypełniają im bez reszty czas i zużywają całą życiową energię.

Pamiętam 60-letniego mężczyznę, który nigdy się nie ożenił. Ze wszech miar dbał o swą aparycję i higieniczny tryb życia, odżywiał się jedynie produktami ekologicznymi, codziennie ćwiczył na siłowni, chodził na basen, co dzień masowała go prywatna rehabilitantka. W czasie rozmowy „czarująco" uśmiechał się śnieżnobiałym uzębieniem. Był typowym kobieciarzem, a jego praca polegała na organizowaniu konkursów piękności, co wiązało się z licznymi podróżami po świecie. Problemem zdrowotnym, który sprowadził go na konsultację, były zaburzenia żołądkowo-jelitowe i dolegliwo-ści reumatyczne.

„Przeciętniak"

Większość osobników Lycopodium to zupełnie przeciętni ludzie, niemieszczący się ani w charakterystyce „mięczaka" ani „pawia". Oczywiście głębsza analiza pozwoli nam na odnalezienie elementów charakterystycznych dla obydwu opisanych typów, ale nierzadko stwierdzamy również pewien stopień pewności siebie. „Przeciętniak" zwykle potrafi dość łatwo komunikować się
z ludźmi, bez włączania nadmiernych emocji.
U homeopaty przyznaje się czasem do skłonności do zamartwiania się o pracę oraz o to, jak wypadnie w opinii innych ludzi. Bardzo mu zależy, aby wszyscy go lubili. Nie zawsze jednak potrafi przyznać się do słabości, wręcz może ją negować, utrzymując, że jest silniejszy niż inni. Może być prosperującym biznesmenem albo szanowanym wykładowcą, który robi wrażenie spokojnego
i wyważonego, podczas gdy w środku drży ze strachu, aby nie popełnić gafy. Zwykle zajmuje kierownicze stanowiska od początku swej kariery zawodowej, nie potrafi bowiem pracować pod dyktando przełożonego, jedynie sam może nim być. Jeśli ma w sobie choć odrobinę z natury „pawia", może się trochę przechwalać swoimi osiągnięciami lub posiadaniem pięknej rezydencji z basenem w prestiżowej dzielnicy. Nierzadko dodaje sobie splendoru, poprzez umieszczanie na swych wizytówkach wszystkich zdobytych tytułów naukowych, podkreślających jego profesjonalizm. Nie zapomnę pewnego profesora medycyny, którego tytuły naukowe były wydrukowane wytłuszczoną, powiększoną czcionką i zajmowały połowę powierzchni wizytówki, a dane adresowe wypisane maleńkimi literkami z racji braku miejsca były prawie niewidoczne. Ów profesor nosił zawsze w kieszonce fartucha opakowanie leku przeciwwrzodowego.

Przeciętne Lycopodium jest dość łatwe
w obejściu, racjonalne, nie poddające się zbyt łatwo silnym emocjom uniesienia czy depresji. Wszystko stara się racjonalizować, żyje bardziej w swojej głowie niż w uczuciach. Zwykle polega na rozsądnym intelekcie i przy podejmowaniu wszelkich decyzji stara się kierować logiką. Decyzje powzięte intuicyjnie raczej nie mają tu miejsca, bowiem intelekt zawsze bierze górę. Przeciętny mężczyzna Lycopodium uwielbia kobiety i wspaniale czuje się w ich towarzystwie. Ma słabość do pięknych kobiet, a ponieważ potrafi oczarować swoim chłopięcym wyglądem i stylem bycia, dla wielu pań jest nieodpartym obiektem flirtu. Czuje potrzebę bycia z kobietą matkującą mu na co dzień, a jednocześnie pozostającą
w jego cieniu. Ma zwyczaj flirtować z wieloma paniami, nie traktując żadnej z nich poważnie. Ponieważ zazwyczaj jest łagodny, robi wrażenie nieszkodliwego, a więc zwabia do siebie zwykle kobiety niezdolne do głębokich i trwałych uczuć.

Nierzadko mężczyzna Lycopodium do końca życia nosi „krótkie spodenki". We wszelkich relacjach z ludźmi stara się zachować dobry wizerunek, jest miły i uprzejmy, ale trzyma się z dala, bez specjalnych zażyłości. Nie wchodzi w związki głęboko emocjonalne, a wręcz nie potrafi okazywać uczuć. Latami może spotykać się z partnerką, ale tak bardzo boi się ostatecznie zdeklarować, że pozostaje kawalerem do końca życia. Czuje się komfortowo, gdy adoruje go kobieta nieplanująca zakładania rodziny, a zwłaszcza -posiadania potomstwa. Uwielbia sytuacje, w których jest jedynym mężczyzną, otoczonym wianuszkiem pięknych, zachwyconych nim kobiet.

Najlepszym przykładem takiego narcyza jest mężczyzna biorący udział w programie „Kawaler do wzięcia" - właściciel luksusowej rezydencji nad oceanem. Szuka wybranki swego serca zapraszając kilkanaście pięknych, adorujących go dziewcząt, spośród których wybiera jedną poprzez podarowanie jej symbolicznej czerwonej róży.
Z każdą prowadzi jednakowe, ozdobne, do bólu próżne, pozbawione emocji dialogi, z których kompletnie nic nie wynika. Na koniec decyduje się na tę najpiękniejszą, która ani przez moment nie podważyła siły jego „uroków".

Jeśli Lycopodium postanawia się ożenić, to zwykle z powodu nacisków ze strony rodziny
i otoczenia. Zwykle wybiera oddaną sobie kobietę o matczynych instynktach, która otoczy go cierpliwą, bezwarunkową miłością. W chwilach kryzysowych kieruje się zwykle do matki, z którą łączy go szczególne, szlachetne uczucie miłości. Dlatego jej zdanie liczy się dla niego najbardziej
i często właśnie ona ma pierwszeństwo w decyzjach dotyczących jego życia osobistego. Nierzadko jej niechęć do żony ukochanego syna Lycopodium ma tak duży wpływ na jego małżeństwo, że może bez trudu doprowadzić do jego rozpadu. Niezdolność do zbudowania związku opartego na prawdziwie głębokich uczuciach
i odpowiedzialności stanowi o łatwości, z jaką Lycopodium decyduje się na odejście. Podstawowym hamulcem mogą być jedynie dobra materialne, którymi w takiej sytuacji trzeba się podzielić, co nie jest łatwym wyzwaniem w świetle jego skłonności do sknerstwa połączonej z lękiem przed przyszłością. Gdy w życiu starszego Lycopodium pojawi się na horyzoncie młodsza, zachwycająca się nim kobieta, błyskawicznie rosną mu skrzydła i sprawia wrażenie jakby ubyło mu lat. Zwłaszcza w przypadku nadmiaru dodatkowych obowiązków wynikających z posiadania rodziny czuje wyraźny dyskomfort i ma skłonność do coraz częstszego bywania poza domem. Nierzadko ucieka w karierę zawodową. Zwykle nie chce mieć dzieci, aby opiekuńczość małżonki nie skoncentrowała się poza jego osobą, co byłoby trudne do zaakceptowania, tym bardziej, że ubyłoby także czasu na „bankietowanie". Zazdrość Lycopodium o miłość żony do wspólnego potomstwa może stać się głównym motywem konfliktów, a wręcz rozpadu związku.

Szczególna sytuacja ma miejsce w przypadku narodzin dziecka okaleczonego, które, jak wiadomo, wymaga ogromnej cierpliwości i odpowiedzialności rodzicielskiej. Stanowi to dla Lycopodium ciężar nie do udźwignięcia. Najłatwiej jest mu uciec jak najdalej albo oddać „nieudane stworzenie" w obce ręce. Widok kalectwa poraża go, wywołuje lęk o siebie. Praktycznie nigdy nie działa mobilizująco, ani nie wzmacnia więzi uczuciowej. Poza tym, cóż...kalekim dzieckiem nie można się pochwalić. Do dziś pamiętam 40-letniego ojca dwóch dziewczynek. Starsza była czarującą, długonogą, aczkolwiek dość chłodną blond-Wenus, a młodsza - grubiutkim, krótkonogim, ciepłym „misiem". Uwaga rodziców była skupiona na pierwszej, która na wszystkich przyjęciach pełniła rolę towarzyskiej maskotki, będąc powodem dumy ojca Lycopodium, a drugą oddawano na przechowanie do dziadków, żeby swoim wyglądem nie przynosiła wstydu.

Mężczyzna Lycopodium nierzadko doskonale odnajduje się w związku z kobietą Lycopodium, pod warunkiem, że oboje robią karierę zawodową na różnych polach, nie będąc dla siebie konkurencją, jak również nie posiadają potomstwa z racji swego egotyzmu i wygodnictwa, a może po prostu braku odwagi wzięcia na siebie tak ogromnej odpowiedzialności.

Oczywiście nie każdy osobnik Lycopodium jest zimnym typem pozbawionym uczuć. Nierzadko spotykamy osoby dość przyjaźnie i ciepło nastawione do rodziny, aczkolwiek nie ma w nich zdolności do głębokiej, żarliwej, prawdziwej namiętności. Publicznie chętnie okazują miłość swej wybrance, co dość często widzimy na ulicach,
w kawiarniach, kinach. Czują się wręcz dumni
z posiadania ładnej „maskotki". Myślę, że wymarzoną formą zawarcia związku małżeńskiego dla wielu przedstawicieli typu Lycopodium byłby publiczny ślub na scenie Hollywood, na oczach milionów widzów.

Wypowiadanie intymnych wyznań publicznie nie sprawia im trudności, podczas gdy osobiste deklaracje „w cztery oczy" często stanowią barierę nie do pokonania. Jest to spowodowane faktem, że publicznie partnerka nie zadaje niewygodnych pytań i nie wymaga głębokich, prawdziwych obietnic, traktując wydarzenie jako wyreżyserowany spektakl.

Dzieci Lycopodium są dość lękowe i niepewne siebie. Szczególnie przy pierwszym kontakcie dziecko sprawia wrażenie bardzo ugrzecznionego, siedzi blisko rodziców, a w chwili, gdy na nie spojrzymy, sztuczny uśmiech, a raczej półuśmiech, pojawia się na jego buzi. Chce zrobić dobre wrażenie, a więc wszystkie wyuczone elementy savoir vivre'u przydają mu się w osiągnięciu tego celu. Nierzadko drugą stroną osobowości Lycopodium jest potrzeba dominacji i bycia szefem, znajdująca wyraz w stosunku do najbliższych członków rodziny, o których opinię nie ma potrzeby się starać. Czasem więc wydłużający się czas wizyty lekarskiej powoduje ujawnienie nieprzyjemnych aspektów zachowania dziecka. Staje się ono zniecierpliwione, ze złością, przez zaciśnięte usta natarczywie pyta opiekuna, kiedy wreszcie będzie mogło pójść do domu. Czasem dochodzi do takiej irytacji, że staje się do niego bardzo aroganckie. Zresztą wzmożona irytacja zwykle towarzyszy dziecku Lycopodium w czasie choroby. Tym się ono różni od Pulsatilli, która zwłaszcza wtedy potrzebuje ciepła i utulenia.

Często członkowie rodziny przyjmują poddańczą postawę w stosunku do młodzieńca Lycopodium. Tylko po to, by nie zaostrzać sytuacji konfliktowych, rodzic zaspokaja potrzeby małego tyrana i obdarza go prezentami - żeby w domu zapanowało choć trochę spokoju.

W wieku dojrzałym potrzeba dominacji znajduje często odbicie w wyścigu do najwyższych pozycji w dziedzinie nauki, polityki czy religii. Potrzeba ciągłego podnoszenia sobie poprzeczki staje się jedyną znaną Lycopodium - aczkolwiek niekończącą się nigdy - drogą samodowartościowania.