Dolegliwości serca w piątym miesiącu i trudności przy bólach porodowych

Pani K. Oczekiwała 31 – go maja 2005 swojego 3 dziecka. Była już u mnie leczona, przed czterema laty, kiedy była w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem, z powodu problemów macicy. Wtedy opowiadała też, że brzuch twardy i bóle rozciągają się do dołu i że odczuwa uczucie jak by „ktoś na dół ciągnoł” w macicy. Poza tym skarżała się też na nieregularne kołatanie serca, które przysporzyło jej sporo strachu. Od tego czasu przepisany lek doprowadził w parę dni do zaniku obniżenia macicy z uciskiem na kość łonową i pęcherz.

Teraz w piątym miesiącu występują znów podobne symptomy i także tym razem spowodował ten sam lek szybką poprawę. Jej rodzina martwiła się bardzo o nią i dziecko, dlatego też pacjentka została na parę dni na obserwacji w szpitalu. Kołatanie serca też przeszło i obniżenie szyjki macicy także przeszło na dalszy plan. W szpitalu nie został stwierdzony żaden patologiczny wynik i została  ona znów wypisana.

14 -go listopada 2005 znów do mnie zadzwoniła i powiedziała, że nie może dłużej czekać. Termin porodu był wyznaczony na 31 października i ona miała wrażenie, że dziecko nie chcę przyjść na świat. Ona nie może sobie sama wyobrazić, że potrafiłoby ono z niej wyjść. Pacjentka byłaby będzie bliska załamaniu nerwowemu. Od wczoraj tylko płakała. Wcześniej sprzątała codziennie cały swój dom, dużo się ruszała, żeby też dziecko było w ciągłym ruchu. Tylko nagle czuje się ona całkiem inaczej. Jej mąż powiedział, że ona jest taką prawdziwą beksą i stała się „przywiązana” jak dziecko.

Nad podstawie takiego opisu sytuacji przepisałem jej jedną dawkę odpowiedniego leku. Następnego dnia pacjentka ta opowiadała, że się jej stan duchowy polepszył. Chciałaby chętnie – jak planowała – urodzić u siebie  w domu. Jeżeli jednak dziecko nie przychodzi na świat, musi rodzić w szpitalu, gdzie jej poród może zostać wywołany, czego jednak sama by nie chciała.  Po południu ponownie zadzwoniła, dlatego, że bóle porodowe od godziny ustały i ona jak i położna się z tego powodu niepokoją. Po trzeciej dawce leku, jak opowiadała szczęśliwa  pacjentka następnego dnia, przyszedł jej syn na świat. Poród przebiegł bez komplikacji, zarówno pacjentka jak i jej synek czują się dobrze

error: Content is protected !!