Kobieta 69, nie przyswajalność artykułów spożywczych – 17.10.05

Pacjentka przychodzi z powodu kłopotów żołądkowych.

Spontaniczna relacja:
Przed 6 tygodniami miałam operację woreczka żółciowego , myślało się ,że dolegliwości przejdą , tak jednak nie było. Nie przyswajalność fruktozy . Przed 2 laty choroba wrzodowa , wróciła z powrotem , ale się  całkiem skończyła , po ostatnim odbiciu żołądka , przez  to powstało zwężenie naczyń krwionośnych – stenosis , jedzenie tamuje się . To sprawia mi wielki problemy , jem płatki owsiane , nic surowego , żadnych warzyw , owoców też nie przyjmuje . Kiedy  jem coś  ciężkostrawnego , jest mi później trzy dni źle , czuje się potem tak długo źle dopóki nie zrobię sobie    wymyślonej przez siebie diety … to jest najgorsze. Problemy żołądkowe miałam już od zawsze odkąd tylko pamiętam.

Alergia : alergie na pyłki miałam już w przedszkolu .Później występowała też bardzo często alergia na mięso .Owoce : brzoskwinie , truskawki są dla mnie najgorsze . Nie mogę też jeść jabłek , żadnych owoców , ponieważ mam  Penicillinallallergie.

Kiedy do tego dochodzi , mam złą Skoliose , przez to też ogromne bóle , łykam tylko tabletki przeciwbólowe. Mam zawsze bóle , poza tym jak leże spokojnie w ciepłym łóżku

Bóle głowy : jako młoda kobieta miałam silną migrenę , teraz to się poprawiło , teraz mam tylko bóle głowy

Leki : B Blocker ( trochę dolegliwości sercowych , nie są tak rażące) , Ginko i głóg . To jest to co mnie teraz obciąża , inne rzeczy leżą już od dawna : operacje : w wieku 18 lat usunięte migdały . Wyrostek robaczkowy  w wieku 24 lat , w wieku 40 usunięcie macicy , 10 lat później usunięcie jajników.

Operacja ręki :  Arthrose , bezboleśnie , w końcu Halux przy lewej  stopie , teraz operacja woreczka żółciowego.

Żołądek : Najgorsze :zawsze mdli mnie kiedy rano wstaje ,z musli źle , mogę jeść tylko zupę , potem jakoś idzie , w południe makaron , naleśniki , ale zawsze mdli mnie. Nie mogłam nic jeść , żołądek nie chciał nic nie jeść. Nie mogłam wyjść z przyjaciółmi czegoś zjeść . To jest obciążająca sytuacja. Potem są biegunki po cieście i owoce+żołądek = bóle żołądka . Poza wodą i herbata nic nie idzie , sok jabłkowy niemożliwy. Dlatego też żyje przez to niezdrowo , nie przyjmuje tych składników , które potrzebuje.

Mdłości : pogorszenie przy jedzeniu , ale kiedy nic nie jem , kiedy żołądek jest pusty to w międzyczasie też jest mdło . Odczucie ? Było już kiedyś państwu naprawdę niedobrze? Mam wrażenie dolegliwości serca . Przez to czuje się chora , muszę się położyć . Mam   wrażenie ,że to wszystko podejdzie mi do góry i muszę zwymiotować , uczucie – jakbym miała tarkę w żołądku . Najpiękniejsze momenty są wtedy , gdy mój żołądek jest spokojny . Czasem jest jakbym chciała zwymiotować , ale nie mogę. Nie potrafię tego opisać . Najgorsze są te dolegliwości żołądka : es rumort  ciągle w jelicie i bólach żołądkowych . Mdłości występują każdego dnia . Z jedzeniem jest gorzej rano i w południe. Przyjmowanie posiłków pogorszyło się. Dlaczego jest mdło? Przyjmowanie posiłków nie jest dla mnie najważniejsze , chętnie zjadłabym w towarzystwie , bez potrzeby mówienia im , że muszą zrobić dla mnie zupę.

Usposobienie : Najważniejsze jest dla mnie,że dobrze mi idzie , że moim dzieciom idzie też dobrze.

Rodzina : jest dla mnie najważniejsza : mam dwóch synów i jedną córkę . Mój mąż zmarł przed pięcioma laty , miał udar mózgu , był chory, miał Demenz , to był ciężki czas ( płacze)  nie powinno się mnie teraz o to pytać , dlatego ,że było wtedy tak źle. Byłam w ciągłym pogotowiu.

Po prostu to funkcjonowało ! Nie myślało się po prostu tyle o sobie , to była wyjątkowa sytuacja. Mój mąż przez dwa lata wymagał stałej opieki i leżał w łóżku , jeszcze 5 lat wcześniej nie leżał w łóżku . Faktem jednak było to ,że był chory i miał ciągle ataki , to był ciężki okres czasu. Ja nie  byłam wtedy ważna  , wszystkiego spróbowaliśmy. To co było złe teraz  wymazuje się z pamięci. Mnie to wszystko strasznie dotknęło . Nie idzie mi źle , nie uwierzą państwo , ale moje problemy żołądkowe sama sobie wymyśliłam , sama sobie z nimi poradzę ( mam przyjaciół , psa i dzieci ) . Nie  mogłam się z tym uporem jak on zmarł . Nie mówię o tym , po pięciu latach  ucina się zazwyczaj takie coś, w gronie znajomych tak jest. U mnie to nie wchodzi w rachubę . Nie chcę tego ,byliśmy 40 lat razem , to nie jest też tak ,że każdego dnia wyje. Małżeństwo ? Nasze małżeństwo trwało 40 lat , on był 20 lat starszy ode mnie . Ja nie porzuciłam mojej rodziny , mogło się zdarzyć co chciało.

Najgorsze ? Pytają mnie państwo o rzeczy , które mi się nie podobają . Mój syn był uzależniony od narkotyków , to było to najgorsze. Był 10 uzależniony , przeszliśmy przez piekło , od 8 lat jest czysty , zrobił maturę . To mnie zupełnie wyprowadziło z równowagi . Wróciłam znowu do zawodu . Inni nie chcieli go wspierać , to ja go zawsze wspierałam .Zawsze go uchroniłam przed najgorszym. Jestem człowiekiem , który bardzo dużo do siebie bierze. Nigdy nie pozwoliłabym mu upaść. NIGDY, mojego męża też nie . Stoję za nimi obojętnie co by się nie działo… Czasami myślę to głupota jak inni żyją ( towarzystwo łokci ) . Ale teraz myślę , opłacało się to .Jestem zadowolona . Zrobiłabym znowu tak samo . Lojalność wobec mojej rodziny . Nie potrafiłabym zostawić kogoś na lodzie kto do mnie należy.

Istota: Optymistyczna , nie daje się powiesić , jestem lojalna , nie nadmuchuje smutku. Jak mam coś przeciwko temu ,że jestem chora to , to mam takie wrażenie ,że nie potrafię funkcjonować !Jestem czuła , dobroduszną  matką. Wszyscy mówią E . jest wspaniałym człowiekiem, jest zawsze kiedy mamy jakieś problemy , ona nigdy nie wyczynia czegoś . Mam niewielu ale bardzo dobrych i długoletnich przyjaciół. Nie mogę mieć nieuczciwości , z tym ,źle sobie radzę . W  innym  razie dużo zrozumienia , czasami za dużo , za dużo zrozumienia , byłam liberalna w moim związku , być może byłaby ta surowość , ostrość  wskazana , ale ja próbowałam zawsze wszystko przedyskutować .Miałam za dużo zrozumienia , potrafię każdemu współczuć , wejść w położenie innych , to jest może przesadne. Kiedy ktoś mi opowiada , że źle mu się powodzi czuje się od razu tak jakby to mnie także dotyczyło   , to sprawia mi naprawdę ból . Potrzebowałabym więcej surowości , łokci i egoizmu . Jestem introwersyjna , siedzę w rogu  i czytam . Często lubię mieć święty spokój .Czytam bardzo chętnie  ( już jako dziecko ) . Czytam wszystko , beletrystykę , biografie , trywialne książki , trzymające w napięciu kryminały ,gazety . Czytam querbeet .

Opieka: współczująca , współcierpiąca  , zbyt wyrozumiała . To zawsze zarzucał mi mój mąż , że byłam za bardzo wyrozumiała , za miękka , dzieci potrzebowałby bardziej twardej ręki. Opiekowałam się wszystkimi starszymi ludźmi ( w rodzinie): teść ( rak) 2,5 roku . Potem moją matką dwa lata , potem moim synem 10 lat i później moim mężem 2 lata. Nigdy nie rozmyślałam nad tym. Moja siostra jest uważała , że miałam zasrane życie , ale ja to inaczej widzę. Musiała to tak wziąć , z takiej roli nie można tak po prostu wyjść , nie potrafiłam tych ludzi  dokądkol
wiek wypchnąć , to był los. To tak po prostu funkcjonowało , dawałam to co najlepsze , żyłam swoim życiem. Czasem myślałam , nie dam rady , ale później wstawałam i robiłam to dalej. Gdybym tak nie było , byłabym taka jak moja siostra : ona nie miała żadnych problemów , była pewna siebie , potrafiła postawić na swoim. Nie zrobiło to mnie twardym! Sprawiło to ,że stałam się cierpliwa , wyrozumiała. To co się nam przydarza po prostu przyjąć , dlatego , że nie potrafi i nie chcę  się i tak tego zmienić . Ludzi , którym ufam , nie potrafię tak po prostu odepchnąć , a więc muszę ich przyjąć! Taką już mam naturę , to co przynosi życie muszę to tak brać i wyciągnąć z tego najlepsze. Trzeba po prostu własny los przyjmować. Wszystko zrobiłabym znowu tak , dlatego , że w innym razie byłoby to przeciw mojej naturze. Już zawsze miałam dużo litości i współczucia do chorych ludzi , zawsze tak było. Nigdy nie byłam wredna w stosunku do moich chorych . To przyjmowanie sprawiło , że stałam sie mądrzejsza. Nigdy nie potrafiłam postawić na swoim (=miękka). Musiałam sprzedać dom , to było ciężkie , brakuje mi łokci – rozpychania się łokciami.

Źle sypiam , budzę się między 4 i 5 – tą  w południe i godzinę wieczorem . Moja matka mówiła, że  zawsze miałam jakąś książkę pod ręką. Jestem zawsze chętnie pośród natury , bardzo lubię spacerować , kocham zwierzęta one ponad wszystko bardzo mi pomogły. Boję się burzy , bardzo nieprzyjemne. Spuszczałam rolety na dół jak była burza ( już jako dziecko) . Strach , kiedy ktoś z rodziny jest chory….żyję na uboczu , potem miewam także w nocy niedobre uczucie. Nie lubię w sobie tego ,że nie potrafię postawić na swoim! Zawód? Pracuje w biurz, w firmie mojej córki ( firma sprzedaje prysznice).

Najpiękniejsze : narodziny dzieci , ślub z moim mężem .Potrafię płakać , normalnie nie tak szybko , ale kiedy się poruszy temat syna i męża to już bardzo szybko zaczynam płakać.

Dzieciństwo : byłam zwariowana na punkcie mojej matki , to było już bardzo współczujące. Matka miała ciężko , to był okres powojenny , musiała zabrać swoje dzieci , to było też tak, że kiedy z nią się coś działo , to było to jeszcze gorzej dla mnie , cierpiałam razem z nią , jeszcze więcej niż ona . Ze zwierzętami był zawsze temat , jak jakieś zwierzę  było chore , o mój Boże, to jeszcze trzyma mnie w środku…Kiedy jakiś zwierzak zachorował , to ja też byłam chora , to mi też sprawiało taki ból , teg nie można opisać . U mnie to siedzi głębiej . To należy do mnie . Dzisiaj? Rodzina , przyjaciele , kiedy mój pies ma katar jest źle. Matka surowo mnie wychowywała , nie byliśmy bici.

Dyscyplina była dla mojej matki najważniejsza. Dzieci musiały funkcjonować. Nie było żadnych zabaw , to co nam było rozkazane musieliśmy wykonać , ona to określała , a my to robiliśmy.. nie chciałabym robić mojej  matce wyrzutów , ona mieszkała u nas ostatnie 20 lat , 2 lata  się nią opiekowałam.

Jak byłem dzieckiem , musiał panować porządek ( dlatego ,że moja matka pracowała) ….miałam TBC będąc dzieckiem , dwa lata byłam w łóżku, czytanie mnie uratowało , straciłam szkołę , było już bardzo źle . Leżałam z gorączką , strach mojej matki. Nigdy nie byłam naprawdę zdrowa , zawsze miałam anginę , przeziębienie . Stałam się wytrzymała dzięki tylu chorobom . Nie byłam do końca zdrowa: matka myślała ,że dlatego , że o 5 tygodni za wcześnie się urodziłam .Zawsze przeziębienie potem ta operacja migdałów .Potem migrena , powoli przechodzi z Beatblocker.

Wszystko:  Morze i góry zawsze dodawały mi energii . Rodzina : babcia przypadek udaru, dziadek bardzo wcześnie zmarł , ojciec na wojnie , po wojnie poszedł i nie mieliśmy ze sobą nigdy  kontaktu , znikł , matka bardzo ciężko chora na serce , Lungenemphysem, osteoporoza . Nie reagowała na szczepionki. Potrawy chętnie : makaron , zacierki na mleku , pieczeń , warzywa już od zawsze bardzo chętnie , kapusta : czerwone i biała kapusta . Mięso nigdy nie specjalnie lubiłam.
Ciśnienie 120/80 .Energia 7

Bóle głowy :mam 3,4 razy w tygodniu ( wcześniej często , teraz mam raz w roku migrenę ). Mam bóle karku i ramion , cały  krzyż mnie boli. Ból głowy : z prawej strony : od tyłu w kierunku czoła. Czasami ból ten powodu napięcie głowy : potem też na lewo , jak kółko w obręczy , które naciska na głowę. Pukanie , pulsowanie , pomaga  gorąca butelka przy karku i głowie i przechylenie głowy  na tył daje poprawę.

Bóle pleców :tylko z prawej strony , bioder z prawej , przy wstawaniu z pozycji siedzącej ( z leżącej nie jest tak źle) przeszywający jak ukłucie przez stawy ciągnie się (do podudzia), rano przy chodzeniu (przez długi czas rankiem chodzę połamana i przekrzywiona ). Bóle pleców i bioder przy 8 – ce . Zbieganie , chodzenie jest ok, dopóki się poruszam jest w porządku ,ale , kiedy wracam do domu i siadam po tym poruszaniu się jest pogorszenie. Spokój jest zły po ruchu . Czasami mam też bóle krzyża. Naprężenie ramion i karku

Żołądek: mdłości ( mając wrażenie na wymioty) zawsze po jedzeniu , powstaje wrzód : przy 10-ce. Nie są to bóle , ale takie wrażenie ….ciężkie do zrozumienia. Makaron i ziemniaki są dla mnie ok. Ale cierpię jak coś innego bym zjadła. Owoce i warzywa przynoszą pogorszenie (3). Problemy żołądkowe  znów  gastryczne : typowe bóle żołądka , mdłości , czasem wymioty , bóle żołądkowe są  spazmatyczne , najczęściej mnie pali i skurcze. Każdego dnia , zawsze z rana po śniadaniu – od dwóch lat już na pewno , ale ja wypieram to ze świadomości . Po owocach od dwóch lat ZAWSZE biegunka.

Skóra :dużo plam wątrobianych

Nos : mam katar sienny co roku odkąd skończyłam 5-ty rok życia. Łzawiące oczy , swędzenie , leci z nosa jak szalone : od lutego do maja :10 .Oczy swędzą i palą , leci z nosa , wpływa do gardła , mam wrażenie jakby wszystko było spuchnięte . Cortison mi pomógł.

Żeńskie dolegliwości.: Mens była ok. Ciąże : nie było żadnych problemów , miałam trzy poronienia .Ciąże jamy brzusznej , 6 miesięc, dwa inne w pierwszych trzech miesiącach…..Nigdy nie byłam karmiona i ja też nie karmiłam …mając 40 lat miałam zapalenie oskrzeli , gorączkę .Za wcześnie urodziłam córkę i później nie miałam mleka

Sen : śpię krótko ,idę o 23 spać i zasypiam od razu , ale muszę z dwa, trzy razy wyjść. Pomiędzy 4 i 5 -tą się budzę już od lat, nie idzie inaczej. Moja matka wiecznie brała tabletki nasenne. Ja ciągle byłam w pogotowiu , nigdy nie spałam głęboko , myślałam muszę usłyszeć telefon itd. , mój syn tak dużo się wydarzyło . Nigdy nie śmiałam się spać, tak bardzo lekko spać.

Koniczyny.: przy zimnej i mokrej pogodzie boli wszędzie ręce, stopy, krzyż. Fussruecken, kciuk  staje się grubszy i 4 razy boli, lód.

Sny :wcześniej często śniłam ,że moja umiera , byłam całkowicie zrozpaczona . Ona była w białej sukni .Oddech urywa się , podnosi się do góry jak ona mojego męża …..

Te dolegliwości mnie denerwują ! To mnie mrowi ,  muszę podołać wszystkim sprawą , czuć ,że muszę je załatwić , wtedy czuję się zadowolona . Żołądek sprawia ,że jestem wściekła , dlatego ,że muszę temu podołać , nie jestem przecież kimś którego wszystko od środka gryzie , jestem zdyscyplinowana , wykluczam , nie piję alkoholu , i mimo to nie daję rady. Odczucie? Mogłabym czymś o ści
anę rzucić .Myślę , że kiedy się postaram , wszystko robię co mi się powie , to musi być przecież lepiej , musi się coś ruszyć i mimo wszystkich wysiłków i trudów nie udaje się . Czuje się potem bezsilna. Robię wszystko co możliwe i to nic nie pomaga , nie mogę temu podołać. Straciłam kontrolę ? Tak to już jest.

Te dolegliwości  mnie dołują .Odbierają  mi moją jakość i radość z wychodzeniem z przyjaciółmi zrobić urlopu. Najgorsze ? Kiedy jestem z kimś razem i mam pełno problemów , to zabieram moim przyjaciołom radość z jakiegoś wyjazdu, podróży , to jest dla mnie jeszcze gorsze niż moje samopoczucie .Nie lubię takich sytuacji  kiedy ciągle mnie pytają i ja muszę im opowiadać , o wszystkim co bym mogła mieć. Ja jestem zawszą tą , na którą  musi się zwracać uwagę. Mam teatr o coś czego nie chcę. Przyjaciele ciągle mi dawali rady , których ja  nie chciałam mieć. Patrzyłam na siebie? Rzadko , to nic by nie pomogło. Kryzys , teraz kiedy dobrze mi idzie, nie mogę temu podołać . Chodzi o moje samopoczucie . To z wychodzeniem to jest nieistotne. W ostatnich latach nie odważyłam się gdziekolwiek wychodzić , nie mogłam tego komuś wyrządzić…

Lek powinien : nie musi wszystko zniknąć , kiedy tylko mi trochę lepiej idzie z trawieniem ,gdybym mogła trochę warzyw lub jabłek jeść  , takie proste sprawy. To ,że moje  wieczne bóle pleców trochę przejdą . Choć trochę ulgi. To jest tak , w innym razie jestem zadowolona . Stosunek do zwierząt . Kochane zwierzęta ( alergia na koty ) . Kwiaty – spory temat ( balkon z kwiatami i klomb warzywa już tak nie. Tulipany, bratki wszystko ). Kamienie? Je też kocham. Lubię je dotykać….byłam grzeczna??

Analiza 

Co jest tu do wyleczenia ? Mdłości ? Myślę , że w tym przypadku chodzi o coś głębszego. Kiedy państwo czytają to dalej , będą państwo  widzieli. Myślę , że u lecząca  się nie chodzi w pierwszej linii o płaszczyznę cielesną  , tam było już i tak dużo „dookoła cięte ” i „operowane ” , i dlatego nie będzie lekko , żeby osiągnąć tą wolność od nas tych dolegliwości . Nie możemy oczekiwać ,że pani  w wieku 68 lat znowu  30-letnią kobitą będzie ,  ale ja klasyfikuje  prognozę z dolegliwościami , z którymi do mnie przyszła  ( mdłości , przyswajalność pokarmów spożywczych ) jako dobrą.

„Zawsze mdłości , żołądek nie chciał nic jeść .” „ Chętnie zjadłabym w towarzystwie bez potrzeby mówienia , musicie zrobić dla mnie zupę.” Już tutaj ukazuje się  moim zdaniem głębszy problem: ona sama nie jest dla siebie ważna ! Najgorsze w jej  dolegliwościach  ona tak to opisuje : „Kiedy jestem z kimś razem i mam pełno problemów , to zabieram moim przyjaciołom radość z jakiegoś wyjazdu , podróży , to jest dla mnie prawie jeszcze gorsze niż moje samopoczucie .”  Nie chodzi tu o nią chociaż to ona ma te dolegliwości i nie potrafi się tą podróżą tak delektować i cieszyć , ten problem robi sobie samej , poprzez tą  dłużną  nieprzyjętą radość i , którą mógłby mieć ktoś inny , kto z nią podróżuje !

Dla innych sama ze wszystkiego rezygnuje : „byłam ciągle w zastępstwie…ja nie byłam ważna”, ona funkcjonuje tylko , jest tam tylko do funkcjonowania . Nigdy nie mówi o sobie samej, lecz ogólnie : Nie podchodzi się do tego tak ,żeby o tym pomyśleć …po prostu się funkcjonuje .” To jest tak jakby jej samej nie było tylko jakiś człowiek , który powinien pomóc i funkcjonować . Jej oddanie i poświęcenie zachodzi już tak daleko ,że była ona za bardzo wyrozumiała : za dużo zrozumienia , byłam za liberalna w wychowaniu , może powinna być wskazana ostrość i surowość.”

Tej surowości jej brakuje . To pokazuje się  już od jej dzieciństwa w powstającym współczuciu i ubolewaniu nad innymi i też specjalnie z zwierzętami : „potrafię komuś współczuć , w kogoś położenie wejść , jest to może przesadne …matka …współcierpiałam  z nią , jeszcze bardziej niż ona sama…Kiedy jakieś zwierzę zachorowało , to i ja byłam chora.” Bardzo wyraźnie można to też zauważyć w zdaniach takich jak: Kiedy ktoś mi opowiada ,że mu się źle powodzi , ja potem czuje się jakby to mnie też dotyczyło…Współczująca , współcierpiąca , zbyt wyrozumiała . Mój mąż już zawsze mi to zarzucał.” Jej prośba o to ,żeby być bardziej surową , to jest szczególnie w takich wypowiedziach widoczne : „ Nie lubię w sobie tego , że nie potrafię postawić na swoim!”

Bardzo wyraźnie rzuca się tu w oczy ta jej właściwość , poświęcenia się dla tych , którzy blisko przy niej stoją  i przy tym zapomnieć o samej sobie : „Jestem człowiekiem , który bardzo dużo  do siebie bierze . Nie pozwoliłabym nigdy mu upaść NIGDY….Wszyscy mi mówią E. jest  wspaniałym człowiekiem , jest zawsze kiedy mamy jakiś problem , nie stawia się .” Ona nie stawia się nawet wtedy kiedy inni się w  walce o pochlebstwo lub pociechę się przystawiają , ona nie , ona pozostaje poza tym. Bardzo dobitnie widzę to przez takie zdania jak: „ Mam coś przeciwko temu , że jestem chora , później mam wrażenie ,że nie mogę funkcjonować!” Ona po prostu nie może sobie na to pozwolić , żeby zachorować , dlatego , że przez to nie  potrafi funkcjonować  dla innych . Nie ma żadnej innej możliwości , tzn. tutaj nie pomóc albo się o kogoś troszczyć , tzn.: „funkcjonować.”

Ta funkcja musi być zagwarantowana .

Ona całe życie opiekowała się : „starszymi ludźmi …teściem…matką..synem….mężem”.Chociaż jej siostra była zdania , że to było :,,osrane życie” , nie odczuwa ona jednak tego z takim uzasadnieniem , że ona to „musiałam  przyjąć , nie mogłam  wyjść z roli …taki był mój los, przeznaczenie ”. Tu wiedziałem ,że musi być jakiś środek,lek , który także podobne uczucie pokazuje . Zastanawiam się kto bądź co się tak czuje : ktoś musi to przyjąć , takie jest jego przeznaczenie , osrane życie , musi się tylko funkcjonować . I kiedy się tego nie potrafi , jest się chorym.  Gdzie myślałem , staje się coś / ktoś  po przez zaburzenie funkcjonowania  chory, kiedy musi przyjąć swoją sytuację , i postrzegać ją  jako swój  los , przeznaczenie i z tego nie wychodzi. Znałem te uczucia  z moich innych przypadków , które tymi lekami doskonale były leczone  i za pomocą  Repertoriums  to też by mi to potwierdzało.
Komórki powinny funkcjonować . Kiedy mutuje się jakaś komórka , nie podąża poprawnie swojej funkcji , ciało jest poza kontrolą i człowiek  staje się chory. Ktoś  , kto ma chore komórki , które się choro  rozmnażają ,  rozwija się uczucie , które jest bardzo do tej  pacjentki podobne. Czuje się podległa swojemu przeznaczeniu , losowi , nie potrafi poprawnie funkcjonowa , pozostaje mu tylko to przyjąć: „Trzeba to co nas dotyka po prostu przyjąć , ponieważ inaczej nie można i nie chce się …to co przynosi mi życie muszę to tak wziąć i wyciągnąć z niego to co najlepsze.”

Już jako dziecko pacjentka musiała trzymać porządek: „ jak byłam dzieckiem musiał panować porządek.” W chorym na raka ciele brak jest wszelkiego porządku , nie ma kontroli, ciało, pomnaża zdrowe komórki , próbują one  uchronić te kontrolę , ale nie mogą tego zrobić, pomnażają  sie niekontrolowanie , jest coraz więcej chorych komórek i wszystko jest poza kontrolą .
Chory na raka organizm próbuje ochronić te kontrole , ale to wali się . Uczucie uchronienia tej kontroli , trzymania wszystkiego pod kontrolą,  jest wg.Sankaran znakiem na Krebsmiasmas. Denerwuje ją jej żołądek, ona chciałaby temu podołać, znowu móc mieć nad tym kontrolę. Chociaż jest zdyscyplinowana , wyklucza to , że nie da rady uzyskać nad tym kontroli . Potem czuje się bezradna. Uczucie tej bezradności jest też  charakterystyczne dla tych chorych na raka.

Częściej już zaobserwowałem , że ludzie , dla których  Carc jest bardzo dobry i długotrwale pomaga ,ci ludzie zawsze się w pełni poświęcali dla innych , robili wiele rzeczy dla innych , tych dal swoich „ukochanych” , nawet jak ci nie zawsze ich  dobrze traktowali . Oni sami siebie nie zauważali , dopóki ich ciało  nie załatwiło tego za nich (rak)….jeśli oni sami nie potrafili tego zmienić.

Inne symptomy Carca , które okazują pacjenci : źle sypiają , budzą się około 4 h w nocy, dolegliwości z powodu śmierci ukochanych osób , miłość do natury ( morze & góry), obawa przed burzą , katar sienny , migrena , Naevi , pulsujące bóle głowy z prawej strony , ogólnie – strona- prawa , macicy myome , narzucanie swojej woli u dzieci ( „matka zawsze surowo mnie wychowywała , nie byliśmy bici . Dyscyplina  była dla mojej matki najważniejsza …żadnych zabaw, to co było powiedziane musieliśmy zrobić , ona o tym rozporządzała.” ) .Fakt , że w dzieciństwie miała TBC i „leżałam 2 lata w łóżku ” , tak jak to ,że „nigdy naprawdę zdrowa , zawsze angina , przeziębienie ”  miała , utwierdziło mnie to w wybraniu leku. 

Hierarchia / Repertorisation

    1

carc.

2

puls.

3

phos

4

med.

5

lyc

6

sep.

7

ph-ac.

8

tarent.

9

ign.

10

merc.

11

nat-m.

    1018 594 579 520 509 509 498 482 477 470 462
1.Usposobienie -Współczucie,litość   3 1 3 1 1 1 1 2 2
2.Usposobienie – współczucie , litość – zwierzęta   1 1 1
3.Usposobienie – uległość   2 3 1 2 1 1 1 1
4.Żołądek – mdłości – ciągłe   1 1 2 1
5.Żołądek – mdłości – jedzenie – po   3 2 2 2 3 1 2 1 1 2
6.Odbytnica – Diarrhore – owoce – pogorszenie   3 2 2
7.Ogólnie – potrawy i napoje – owoce – pogorszenie   1 3 1 2 2 2 1 1 1
8.Plecy – skrzywienie kręgosłupa   2 2 2 1 3 1 2
9.Usposobienie – czytanie – pożądanie 1

10.Sen – bezsenność – nocą – północ – nac 1


Przepis
 : Carcinosinum C200 ( Helios) 2 Globuli.

Follow up – 07.12.05

Po Carc 200 – pierwsze 10 dni dużo bólów głowy , potem miałam , proszę nie śmiać , jak jakiś nagły przypływ energii , robiłam rzeczy , które przesuwałam na później , potem muszę sobie powiedzieć , także odpowiednio do nastroju , mogłam też lepiej spać , to nie są żadne wielki sukcesy (?!) , ale jest pewna poprawa. Żołądek też troszkę się uspokoił . Uczucie mdłości się zmniejszyło , a więc bardzo uspokoiło , do czasu aż przyszło to głupie przeziębienie ( ! CUDOWNIE:). Ze wszystkich stron słyszałam o depresjach jesiennych , ja nic o tym sama nie wiedziałam , jeżeli chodzi o nastrój szło mi naprawdę dobrze , wielką rolę grają tu problemy żołądkowe , to że ich jest mniej jest wielkim sukcesem.

Nigdy nie śniłam , teraz śnię o takich pogmatwanych rzeczach , nie mogę , ale powiedzieć . Wiedziałam , że śniłam , po obudzeniu się nie mogłam tego stwierdzić . Jeden sen pamiętam jeszcze : śniłam o wieloletnim przyjacielu , śniło mi się , że się z nim bardzo kłóciłam , to była gdzieś jakaś  ciemna scena , mieliśmy sprzeczkę , nie wiedziałam o co , on mnie tam zostawił w tej atmosferze ( ona śni ,że się kłóci , czyli o tym czego przez całe życie unikała! Carc bardzo niechętnie się kłócą)… było źle , jesteśmy 30 lat przyjaciółmi , nigdy nie było kłótni . Byłam sama w tej scenerii .Bałam się ( ona będzie jeszcze inne dawki leki potrzebować , ta sprawa nie jest skończona ) , było ciemno i strasznie , dziwnie. Nie kłócę się z kimś chętnie. Odczucie : Utrata : straciłaś przyjaciela + strach przez tą scenerię . W moich oczach był to absurdalny sen ( nie w moim śnie – rozmawia się , postuluje za swoim snem . Różnice w poglądach powstają kiedy ludzie odpowiadają za swoje zdanie , są za czymś o czym są przekonani . To nie jest tak ,że  się oni poświęcają  , lecz żądają i wymagają czegoś ! To jest dla mnie pierwszy krok do całkowitego uzdrowienia .)

Usposobienie : Bardzo nie chętnie się kłócę , tylko w konieczności , nigdy nie kłóciłabym się ( Carc) , nigdy bym do tego nie dopuściła . Bronię reprezentuję swoje zdanie .Krótko kłóciłam się z moją przyjaciółką , ona wychwala ,traktuje entuzjastycznie  Putina . Nie rozumiem jak można być tak krótkowzrocznym , człowieka takiego jak Putin wychwalać  i uważać to co on robi za słuszne i dobre. Myślę ,że ona jest inteligentna , ona musi umieć to rozpoznać. Człowiek jak Putin , KGB -wiec , rządzi krajem. Ja nie potrafię tego tolerować ( Caust.) . Interesuje się historią , wszystkim tym co się wydarzyło . Przy dyskusjach politycznych powstrzymuje się , ale czasem się może zdarzyć , że zabieram głos. Debatowałam z  moim mężem . Mieliśmy różne zdania i dyskutowaliśmy na ten temat. Jak byłam  młodsza , potrafiłam sobie wyobrazić siebie biorącą udział w marszu protestacyjnym ( Caust) , ale tego i tak nie robiła , troszczyłam się wtedy o rodzinę , ale gdybym była sama inaczej angażowałabym się politycznie i zawodowo . Demokracja jest dla mnie całkiem ważną stroną. Putin nie  jest demokratą . Byłam  dawniej jako dziennikarka w lewicowo ukierunkowanej gazecie ( Caust) . Już  zawsze byłam za lewicą , mąż za prawicą, chciał żebym na SPD głosowała . Potem się już tak nie angażowałam  , mój mąż wniósł dwójkę dzieci w małżeństwo , ja miałam wtedy całkiem inne problemy . Polityczne  i zawodowe sprawy zeszły na dalszy plan , mogę się jednak już denerwować ,kiedy widzę to do czego dochodzi w świecie. Trzeba się denerwować kiedy np. o Afrykę chodzi ( Caust ) . Z mojego małżeństwa nie było to takie dobitne , nie miałam co  do tego przeglądu , gdzie co się dzieje . Nigdy się praktycznie nie wstawiłam . Interesowałam się polityką , dałam sobą kierować  mężowi , on się bardzo tym interesował , mnie to właśnie również interesowało ( Uległość , ona nie ma przekonania i bierze praktycznie udział w czymś politycznym , to chętnie bym przy Carc widział , co oczywiście nie jest żadnym musem ) .To były tylko zainteresowania , zrobić nic nie zrobiłam .Zawsze czytałam wiadomości ? To robię jeszcze dziś . Czy szła by Pani w jakimś marszu (demonstracji) , gdyby była Pani młoda ? Tak . Więcej ? Nie.W innym razie ? Zmartwienie siostrą , ona złamała sobie przed 14-ma dniami ramię .Pojadę teraz na dwa tygodnie do niej i się nią zaopiekować ( współczucie ) . Tak to idzie mi dobrze.

Wszystko : Mdłości się uspokoiły , minęły , czasem coś mi podchodzi , teraz jest , ale przy  20%. ( O 80% lepiej po jednej dawce !).Odżywianie ?  Tak jak wcześniej ostrożnie , nieprzyswajalonść fruktozy . Nie próbowałam dużo . Nie jadłam owoców ? Zostawiłam . Nie jem żadnej porcji sałaty , wcześniej nie było to możliwe . Codziennie papaja . Teraz mogę też troszkę kartofli jeść , czosnek i pietruszkę , wiem ,że to dobrze znoszę , już zawsze tak było….Mdłości  się po 14 -tu dniach poprawiają . Nie mam już od tego czasu więcej do czynienia , często w południe było mi niedobrze , teraz już prawie wcale !!!

Plecy : Mam problemy , bóle jak Ischias , lędźwie z prawej , ciągnie do nóg , skolioza , kiedy jest mokro albo zimno jest pogorszenie , albo kiedy długo stoję , siadanie i wstawanie z siadu – pogorszenie . W ostatnim czasie bóle były przy 8 – ce  . Męczyły mnie . Mam Arthrose w jednym palcu , ale teraz boli mnie palec przy zginaniu i z rana jest jak zesztywniały . W kciuku miałam już bóle , ale w palcu nie .

Bóle głowy : od karku z prawej przechodzi przez prawą stronę . Bóle są prawie każdego dnia. Czasem da się wytrzymać , czasem więcej . Jak mogłoby przyjść uczucie migreny jak wcześniej , brałam Paracetamol. Ból teraz przy 5 – ce.

Zachowanie przy spaniu się zmieniło : mogłam godzinę dłużej spać .Czasami śpię godzinę dłużej , wstaje i znowu mogę zasnąć . Co było wcześniej nie możliwe , jestem zawsze tym zachwycona.

01.12.05 ( 6 tygodni po Carc 200)  nagle , całkiem silne , złe bóle gardła ( trzy dni) , potem zaczyna się tez kaszel , potem zażyłam Schleimloeser  ( ACC600 – ASPEKTOL … rozpuścił się i już tak nie bolało ). Potem doszedł jeszcze katar do tego , miałam wrażenie ,że się tego nie pozbędę , on siedzi  w gardle ( krtań ) . Bóle w gardle przy kaszleniu , trochę bólu gardła , kiedy się kładę jest mi ciepło: skłonność do kaszlu . Ale nie czuje się chora . Potem bóle gardła mijają ,  to ciągnie . Kiedy się kładę  , zaczynam kaszleć . Przy kładzeniu się i ciepłu od łóżka pogorszenie ( potem kaszle od razu). Leci mi zimny pot po plecach. Uczucie kaszlu , wszy
stko jest  zapalone , zawsze chcę coś gorącego pić . Bóle gardła są nocą – pogorszenie , pali w gardle , ciepłe napoje przynoszą poprawę . Lek powinien podtrzymywać stan , bóle krzyża i przeziębienie usunąć.

Przepis : Placebo

Follow up  – telefonicznie 12.12.05

Kaszel tam i tu , dziś jest ok , energia 5-6 . Znowu problemy żołądkowe, nie wiem dlaczego.
Plecy : jestem zadowolona , dobrze mi idzie.
Przepis : Czekać .

Follow up  – telefonicznie 20.12.05

17.12.05nie mam już więcej dolegliwości , wszystko się wyregulowało . Z żołądkiem jest znów ok , prawie mnie już nie obciąża. Bezsenność poprawiła się o 99% , plecy ok. Dobrze mi idzie , jestem teraz u mojej  siostry  i pomagam jej do czasu aż jej się poprawi.

Naprężenie :

Do dzisiaj Pani  tej powodzi się dobrze , miała ona w maju i listopadzie 2006 podane dawki leku .z powodu przypadku pleców , od tego czasu wystarczyło jej to. Do czasu , aż się już więcej tak nie poświęca i roi też coś dla siebie samej. To jeszcze mała droga do tego dla niej. To robi już dużo mniej , ale ”ciągle jeszcze ” . To jest być może jej droga , żeby taką być i ona potrzebuje to żeby być kim ona powinna być . Każdy człowiek uczy się na swojej  chorobie swoje trudności , swoją drogę życiową  , swoje otoczenie i siebie samego lepiej  wyczuwać , zrozumieć i poznać. Nie otrzymałem od niej jednak żadnego zlecenia leczenia , żeby to zmienić . Cel jakim było podniesienie jakości życia , tak ,że „przyzwoity duch potrafi się temu żyjącemu , zdrowemu przyrządowi wolno dla naszego celu obsłużyć ” ( Hahnemann , Organgon & 9 ) , osiągnąłem . Ona może znów jeść rzeczy , których wcześniej nie mogła . Sen się dużo poprawił , i też  bóle pleców się zmniejszyły . Nie ma też żadnych przeziębień więcej , katar sienny spadło też. Ogólnie rzecz biorąc środek , lek ten był bardzo dobry  , szybko zadziałał i całkowicie pomógł . Może też się zdarzyć , że ona jeszcze kiedyś będzie potrzebowała Causticum , kiedy strona  poradzenia sobie z Carcinosinum nie podziała.

KONIEC  PRZYPADKU

error: Content is protected !!