Hiperaktywność u PSÓW I KOTÓW

Także zwierzęta chorują z nudy

Gdy psy lub koty wykazują nie dający się zaspokoić popęd ruchowy, niszczą własność swoich właścicieli albo zabawki i kocyki, może to oznaczać,

że ich siły nie są w pełni wykorzystane, mają zbyt mało „do roboty” i chcą urozmaicić swoje, raczej nudne i bezbarwne, „pieskie” życie odpowiednimi czynnościami. Z tego powodu przebieg dnia takiego pacjenta powinien zostać dokładnie zbadany i codziennie wzbogacany o kilka ćwiczeń we współpracy z lekarzem weterynarii, doświadczonym w terapii zachowania zwierząt.

Nieistotne, czy zwierzę jest trenowane, aby sortować pranie, aportować makulaturę do pojemnika na śmieci, na codziennych spacerach przeskakiwać przez drążki, czy też szukać pańci za krzakami. Ważne, że zwierzę jest zajęte fizycznie i także umysłowo urozmaiconymi ćwiczeniami, dzięki czemu jego popędowi ruchowemu i „badawczemu” staje się zadość. Jeśli jednak wszystkie te warunki są spełnione, a pies mimo to prawie ani chwilki nie spędzi spokojnie na swoim posłaniu, konieczne jest gruntowne badanie kliniczne, by odnaleźć przyczynę tego przesadnego zachowania.

Przykład 1. Camillo, dzikus

Camillo, dwulatek, mieszaniec Bearded-Collie, dzień w dzień na nowo doprowadza swoją pańcię do rozpaczy. Wczesnym rankiem właścicielka znajduje strzępki pogryzionego w nocy kocyka; gdy rodzina siedzi przy śniadaniu, Camillo udaje się do spiżarki z serami, przegryza zamknięcie szafki i pożera ok. 3 kg dojrzewającego w spiżarce sera. Potem sprawia mu frajdę pilnowanie kóz sąsiadów, dopóki zajęcie go nie znudzi i nie zajmie się dozorowaniem świeżo zasianej grządki warzywnej, oczywiście na swój sposób. Podczas gdy pańcia, klnąc, doprowadza grządkę do porządku, pies szuka nowego zajęcia. Ponieważ pańcia zapomniała niestety zamknąć drzwi wejściowych, Camillo odnajduje kosz z brudną bielizną i z pasją zamienia skarpetki pańcia w strzępki. Potem usiłuje dostać się do pokoju dziecięcego, udaje mu się jedynie podrapać drzwi, bo wstępu broni stabilna gałka.

Popołudniami towarzyszy właścicielce podczas przejażdżki konnej i przez dwie godziny hasa po polach. Niestety jego popęd ruchowy jest wciąż niezaspokojony i jego pańcia resztę dnia spędza na chronieniu domu i inwentarza przed niesfornym psem. Camillo podporządkowuje się niechętnie, dlatego uczy się  opornie i np. pozwala się szczotkować tylko wtedy, gdy przedtem zwiąże mu się pysk.

Jego zachowanie przekracza daleko zwykły pęd do zajęć u psów pasterskich i zaprzęgowych (=Arbeitshund). Ma on dość możliwości, aby się wyszaleć na obszarze gospodarstwa, także jego potrzeba pracy „intelektualnej” powinna być właściwie zaspokojona poprzez zadania pasterskie i obronę terenu przed kotami sąsiadów.

Przykład 2. Nouri, nerwus

Boxer Nouri cierpi na silne swędzenie, jest nerwowy, a w swoim pędzie do ruchu prawie nie do opanowania. Nie jest agresywny, ale za to zupełnie nieposłuszny, a jego właścicielka całkowicie zrozpaczona. Przed Nourim miała już cztery inne boxery i zawsze sobie z nimi dobrze radziła, lecz nad tym dzikusem nie może zapanować.

Podczas spaceru przez głośne węszenie i rozproszenie uwagi prawie nie dochodzi do wydalenia odchodów, które stają się coraz cieńsze, uczy się opornie i z powodu słabej koncentracji jest rozkojarzony, w pomieszczeniu nie może się uspokoić, prawie się nie kładzie na swoim miejscu i śpi rzadko.

Ogromu energii, którą produkuje, wcale nie może wykorzystać na swój sposób, marnuje się ona w bezsensownych czynnościach i zwierzę nią właściwie nie dysponuje. Mimo swojej energii, z wachlarzem zachowań, które ma do dyspozycji, jest raczej słaby niż silny. Przy tym nie jest właściwie agresywny, bo nie jest w stanie nadać swoim czynnościom celu bądź kierunku. Typowe jest nerwowe chwytanie/ łapanie powietrza, gdy np. zakłada mu się smycz.

Terapia

Oba psy wykazują obraz choroby całkiem typowy dla lekkiej niedoczynności tarczycy, która zazwyczaj prowadzi u psa do bardzo nerwowego zachowania, tak że raczej brałoby się pod uwagę nadczynność. Wartości tarczycy były jednak obniżone i w obu przypadkach leczenie homeopatycznym środkiem Jodum przyniosło wyraźną poprawę. Psy stały się bardziej uległe, pozwoliły się wychowywać i nie wykazywały już niszczycielskich popędów. Także Mercurius solubilis, Causticum oraz Sulfur mogą być tak nerwowe i rozkojarzone, że nauka przychodzi im z trudnością, zaś życie z nimi zamienia się w ciągłą próbę wytrzymałości ich właścicieli.

Przykład 3. Joschi, uparciuch

Nowofundlandczyk Joschi np. nie ma nic ze spokoju i opanowania, które ogólnie charakteryzują tę rasę. Jest niespokojny, szczeka w poczekalni, dopóki wreszcie nie dostanie się do gabinetu i podczas badania wciąż usiłuje zwrócić na siebie ogólną uwagę. Jest takim uparciuchem, że zwątpiło przy nim już trzech trenerów. Skakanie i skowyt – Joschi decyduje, kiedy jest czas na zabawę czy spacer. Gdy pańcia ubiera płaszcz, on pędzi do drzwi potrącając przy tym fotel lub stolik na telefon i ciągnie swoją właścicielkę w dół po schodach. To jasne, że nie pies, lecz jego właścicielka jest prowadzona na smyczy. Joschi mógłby cały dzień jeść, jeśli by mu na to pozwolono. Przy tym pochłania jedzenie w takim tempie, jakby się bał, że ktoś odbierze mu miskę. Silny ślinotok, o tak lepkiej konsystencji, że trudno go usunąć, grozi niewielką powodzią.

Terapia

Joschi jest przypadkiem Mercurius solubilis. Ten lek czyni go nie tylko spokojniejszym, lecz także wreszcie zdatnym do wychowania. Grzecznie idzie na smyczy, a w poczekalni spokojnie czeka obok właścicielki na swoją kolej, tak że przez zamknięte drzwi już nie słyszę, że Joschi nadchodzi.

Phosphorus może być równie nieokiełznany w swoim temperamencie, bez istnienia chorobliwej przyczyny. Na ulicy rozpoznaje się psa w typie Phosphorus po tym, że najpierw widoczny jest pies, potem smycz, potem długa ręka i w końcu zgrzany, lekko zasapany właściciel. Zwierzęta-fosfor są także rozkojarzone przy pracy, znoszą tylko kilka powtórzeń jednego ćwiczenia, bo szybko się nudzą i często boją się donośnych odgłosów jak pioruny czy wystrzały sylwestrowe. Są bardziej przywiązane i przymilne niż zwierzęta Jodum bądź Mercurius, które, jak się wydaje, nie mają czasu na pieszczoty.

Zwierząt hiperaktywnych nie można leczyć samodzielnie Zasadniczo wszystkie zwierzęta, które są tak nerwowe i nieokiełznane jak Joschi, Nouri czy Camillo, nie powinny być leczone przez interesującego się homeopatią właściciela, ponieważ na początku należy przeprowadzić badania weterynaryjne, aby sprawdzić istnienie leżącej u podstawy organicznej przyczyny. Warunki zachowania muszą zostać odpowiednio do tego zmodyfikowane, zanim w ogóle terapia regulacyjna homeopatycznym Simillimum przyniesie skutki.

error: Content is protected !!